Wisła walczyła do końca

Górnik Zabrze pokonał Wisłę Kraków

Górnik Zabrze pokonał Wisłę Kraków 2:1, choć przez ponad pół godziny musiał bronić prowadzenia w dziesiątkę. Biała Gwiazda dostała ogromną szansę na odwrócenie losów spotkania, atakowała i do ostatnich minut szukała wyrównania. Górnik jednak przetrwał. W Zabrzu zobaczyliśmy mecz, w którym obie drużyny pokazały charakter, ale trzy punkty zostały przy Roosevelta.

To było spotkanie, na które warto było czekać.

Wisła wróciła do Ekstraklasy po czterech latach nieobecności i już pierwszymi kolejkami pokazała, że nie zamierza ograniczać się do walki o przetrwanie. Biała Gwiazda chce grać w piłkę, atakować i podejmować ryzyko. W Zabrzu czekał jednak rywal niezwykle wymagający – Górnik, który bardzo dobrze rozpoczął ligowy sezon i równocześnie rywalizuje na europejskiej arenie.

Od początku było widać, że nikt nie zamierza kalkulować.

Pierwszy cios zadali gospodarze. W 27. minucie Lukáš Sadílek dał Górnikowi prowadzenie i zabrzanie schodzili na przerwę przy wyniku 1:0.

Po zmianie stron wszystko zaczęło dziać się znacznie szybciej.

W 53. minucie Maksym Chłań kapitalnie wykorzystał rzut wolny i podwyższył na 2:0. Górnik wydawał się mieć spotkanie pod kontrolą.

Tyle że Wisła potrzebowała zaledwie dwóch minut, żeby odpowiedzieć.

W 55. minucie Jordi Sánchez zdobył bramkę kontaktową. 2:1 i mecz zaczął się właściwie od nowa.

A chwilę później sytuacja Górnika skomplikowała się jeszcze bardziej.

Sondre Liseth zobaczył czerwoną kartkę i gospodarze zostali w dziesiątkę. Przed Wisłą otworzyła się szansa, której w takim meczu trudno było oczekiwać – ponad pół godziny gry z przewagą jednego zawodnika.

Wisła poczuła, że może wyrwać ten mecz

Od tego momentu charakter spotkania całkowicie się zmienił.

Górnik nie mógł już grać tak jak wcześniej. Musiał się cofnąć, zabezpieczyć własną bramkę i przygotować na coraz większą presję Białej Gwiazdy.

Wisła ruszyła.

Krakowianie mieli więcej piłki, szukali miejsca przed polem karnym, próbowali rozciągać defensywę gospodarzy i zmuszali zabrzan do coraz głębszej obrony.

Statystyki dobrze pokazują skalę tej przewagi. Wisła zakończyła spotkanie z wyraźnie większym posiadaniem piłki i oddała więcej strzałów od gospodarzy. Według pomeczowych danych miała także wyższy współczynnik oczekiwanych goli.

Ale futbol po raz kolejny przypomniał, że nie wygrywa się statystykami.

Trzeba jeszcze strzelić gola.

A Górnik robił wszystko, żeby do niego nie dopuścić.

Zabrzanie bronili się momentami bardzo głęboko, ale robili to z ogromną determinacją. Każda wybita piłka, każdy zablokowany strzał i każda kolejna minuta przybliżały gospodarzy do zwycięstwa.

Wisła nie rezygnowała.

Próbowała do końca.

Właśnie za to Białej Gwieździe należą się po tym spotkaniu słowa uznania. Przy stanie 0:2 mogła stracić wiarę. Zamiast tego szybko zdobyła bramkę kontaktową, wykorzystała zmianę obrazu meczu po czerwonej kartce i do ostatnich chwil próbowała uratować przynajmniej punkt.

Tym razem zabrakło skuteczności.

Górnik pokazał charakter

Jeżeli natomiast szukać największego zwycięzcy tego spotkania, poza samym wynikiem jest nim charakter drużyny z Zabrza.

Gra przez ponad pół godziny w dziesiątkę przeciwko zespołowi, który musi gonić wynik, jest testem nie tylko umiejętności piłkarskich. To przede wszystkim sprawdzian organizacji, koncentracji i odporności psychicznej.

Górnik ten egzamin zdał.

Po czerwonej kartce nie próbował udowadniać, że nic się nie wydarzyło. Dostosował sposób gry do sytuacji. Oddał inicjatywę, ale bronił tego, co wcześniej wypracował.

I obronił.

Kiedy zabrzmiał ostatni gwizdek, wynik wciąż brzmiał 2:1 dla Górnika.

To zwycięstwo ma dla zabrzan dodatkową wartość. Zespół znajduje się w okresie bardzo dużego obciążenia – niedzielne spotkanie z Wisłą było dla drużyny kolejnym z serii meczów rozgrywanych praktycznie co kilka dni ze względu na europejskie puchary.

Mimo tego Górnik potrafił znaleźć energię, aby zdobyć trzy punkty.

Wisła przegrała, ale nie skapitulowała

Biała Gwiazda wraca z Zabrza bez punktów i to jest fakt, którego żadna pochwała nie zmieni. To druga wyjazdowa porażka Wisły w tym sezonie.

Ale beniaminek pozostawił po sobie dobre wrażenie.

Ta drużyna nie wygląda jak zespół, który wrócił do Ekstraklasy tylko po to, żeby rozpaczliwie bronić miejsca w lidze. Wisła chce grać ofensywnie i nawet na trudnym terenie szuka zwycięstwa.

W Zabrzu zabrakło jednego.

Gola na 2:2.

Gdy Liseth opuszczał boisko, wydawało się, że gospodarzy czeka niezwykle trudna końcówka. I rzeczywiście czekała. Wisła dostała swoją szansę, naciskała, próbowała, ale Górnik nie pękł.

Dlatego ten mecz można podsumować bardzo prosto.

Wisła walczyła do końca.

Ale Górnik przetrwał.

Górnik Zabrze – Wisła Kraków 2:1 (1:0)
Bramki: Sadílek 27′, Chłań 53′ – Sánchez 55′.
Czerwona kartka: Sondre Liseth (Górnik Zabrze).

– Leszek Moczylas

Podobne wpisy